Zdobywamy Policę (1369 m) czyli podróż przez wszystkie pory roku

 

Próbowaliście kiedyś odbyć przyspieszoną (jednodniową) podróż przez wszystkie pory roku? Choć wcale tego nie planowaliśmy, udało nam się to w drodze na Policę. Na parkingu przywitało nas lato, a w zasadzie upał zupełnie nieadekwatny do tej pory roku. Kwitnący czosnek niedźwiedzi i krokusy na polanie ewidentnie oznaczały wiosnę. Im wyżej tym bardziej w zimę. A potem już tylko jesienne krajobrazy skąpane w promieniach słońca.

Zmieniająca się sceneria i brak ludzi na szlaku. Możliwe, że większość zdobywała w tym czasie pobliską Babią Górę. Pasmo Policy wchodzi w skład Pasma Babiogórskiego w Beskidzie Żywieckim.

Wcześniej szczyt nosił nazwę „Police” co oznaczało (w języku wołoskim) specjalną półkę, na której w bacówce trzymano sery.*

*(źródło: Stanisław Figiel, Piotr Krzywda: Beskid Żywiecki. Rewasz, 2006)

Chwilę po nacieszeniu się słońcem, na stromych podejściach czekały nas już pokłady lodu. Momentami podejście było trudne, ale na szczęście mieliśmy dużo czasu i odpowiedni sprzęt.

Po drodze mijaliśmy mnóstwo urokliwych polanek przykrytych białym puchem. Zdarzało się, że zapadaliśmy się w nim po kolana. Dziecięca radość była więc wielka!

Z Policą wiąże się pewna tragiczna historia. 2 kwietnia 1969 r. miała tu miejsce (na północnym stoku Policy) katastrofa lotu PLL LOT 165. Zginęły wówczas 53 osoby znajdujące się na pokładzie. Wśród nich prof. Zenon Klemensiewicz, wybitny polski językoznawca. Ofiary upamiętnia krzyż znajdujący się nieopodal szczytu.

Na Policy znajduje się także Jaskinia Oblica, uznawana za najdłuższą w Beskidzie Żywieckim (łączna długość korytarzy to ok. 415 m).

Ilość śniegu i wody, wypływającej niemal z każdego zakątka, sprawiła że w drodze powrotnej na suchości ucierpiały nieco nasze buty. Stąd uwaga na przyszłość – zawsze (obok drugiej pary butów czekających w samochodzie) zabieraj ze sobą suchą parę skarpet na zmianę! 🙂

Wiatr. Jego siła i moc. Ogrom przewalonych drzew i szum, który wypełniał kolejne miejsca, w których przystawaliśmy, by odpocząć. To właśnie za tym tęsknimy, gdy jesteśmy „na dole”. Gdy żyjemy w mieście, w którym żywioł ten zagłuszany jest przez hałas ulicy. Jak dobrze móc się znowu w niego wsłuchać!

„… Góry tylko wtedy mają sens, gdy jest w nich człowiek ze swoimi uczuciami, przeżywający klęski i zwycięstwa. I wtedy, gdy coś z tych przeżyć zabiera ze sobą w doliny…” (Andrzej Zawada) Staramy się zabierać ze sobą jak najwięcej. W myślach, w sercach i na zdjęciach.

 

W drodze powrotnej odwiedziliśmy również jeden z najpiękniejszych wodospadów w Beskidach – Wodospad na Mosornym Potoku (wysokość 8 m).

Dodaj komentarz