W Dolinie Będkowskiej

Dolina potoku Będkówka to miejsce o wielu walorach przyrodniczych a zarazem jedna z najdłuższych dolin Wyżyny Krakowsko – Częstochowskiej (ok. 7-8 km). Choć byliśmy tu już wiele razy, zawsze spacerowaliśmy „dołem” a nie „górą”. Postanowiliśmy to wreszcie zmienić i tym razem napić się herbaty na szczycie Sokolicy (najwyższa w Jurze Krakowsko – Częstochowskiej skała wspinaczkowa) a nie jak zwykle, spoglądając w jej stronę z okolic Brandysówki.

Choć słońce nieśmiało wyłaniało się zza chmur, a za tydzień rozpoczyna się wiosna, czuliśmy że wkroczyliśmy w królestwo śniegu. Dolina Będkowska prezentowała się w zimowej szacie wyjątkowo pięknie.

Nowa perspektywa i przecieranie własnego szlaku dodawały nam humoru. Lubimy chodzić na przełaj – zawsze możemy wtedy odkryć coś nowego a przy odrobinie szczęścia spotkać również pięknego zwierza (w dniu dzisiejszym było to pokaźne stado saren).

Wszechobecne wapienie o stromych ścianach przybierają najróżniejsze formy. Nikogo nie dziwi więc, że popularna ściana wspinaczkowa „Zamczysko” bywa potocznie nazywana „Dupą Słonia”:-)

Cisza i śnieg skrzypiący pod stopami. Niczym na lodowej pustyni mieliśmy czas na to, by skupić się na własnym oddechu. Żadnych zbędnych bodźców rozpraszających uwagę. Jedynie „skrzyp skrzyp” pod nogami i dźwięki przelatujących nad nami ptaków.

Upragniona herbata na szczycie i widok zapierający dech w piersiach. Miły przystanek od pracy, zabiegania, codziennych spraw i hałasu. Czy do szczęścia potrzeba czegoś więcej?

Dodaj komentarz