Ochota na Ochodzitę!

Ochota na Ochodzitę przyszła do nas w tym samym momencie. Łukasz przeglądając mapę znalazł miejsce, w którym jeszcze nas nie było. Ja trafiłam z kolei na artykuł o koniakowskich koronkach i pobliskim wzniesieniu, z którego rozciągają się piękne widoki. Decyzja – jedziemy!

Dzień przed powrotem z urlopu, jedną nogą ciągle w sierpniu a drugą stąpając już do września, wybraliśmy się do Koniakowa. To najwyżej położona wieś w Beskidzie Śląskim, która wraz z Istebną i Jaworzynką tworzy tzw. Beskidzką Trójwieś. Znana w Polsce (i na świecie) za sprawą bajecznych wyrobów z koronek.

Tym razem jednak nie o koronki nam chodziło. Stęskniliśmy się za Beskidami a mając niewiele czasu chcieliśmy przede wszystkim nacieszyć nimi oczy. Ochodzita z pewnością spełniła nasze oczekiwania w tej kwestii.

Bezleśna góra o wysokości 895 m n.p.m. ma do zaoferowania nie tylko łagodne podejście, ale przede wszystkim jedną z najpełniejszych panoram w Beskidach Zachodnich. Na szczycie znajduje się stacja przekaźnikowo – telewizyjna a nieco niżej kapliczka autorstwa Ludwika Kubaszczyka.

Jedna z legend głosi, że wędrujący tędy kupcy musieli „obchodzić” górę, bojąc się grasujących na jej szczycie zbójników. Stąd też nazwa wzniesienia „Ochodzita” od „Obchodzitej”.

Choć pogoda zmieniała się jak w kalejdoskopie udało nam się uciec przed deszczem wprost do pobliskiej karczmy (Karczma Ochodzita) oferującej góralskie przysmaki. W oknach mijanych gospodarstw mogliśmy zaś podejrzeć kunsztowne wyroby z koronek. Miejscowość zauroczyła nas na tyle, że wiemy już dziś – to nie była nasza ostatnia wizyta w tej okolicy!

One thought on “Ochota na Ochodzitę!

Dodaj komentarz