Tajemnice Słowińskiego Parku Narodowego

„Ale morze to potężna dusza, nieustannie skarżąca się na jakąś wielką, nie dającą się utulić boleść, zamkniętą w nim po wsze czasy. Nigdy nie będziemy w stanie zgłębić tej nieskończonej tajemnicy, możemy tylko wędrować z uczuciem głębokiej czci i oczarowania po jej wąskim skraju. (…) morze zna tylko jeden głos, potężny, urzekający naszą duszę swą wspaniałą harmonią (…) morze zdaje się mieć w sobie coś z potęgi niebios”(Lucy Maud Montgomery „Wymarzony dom Ani”)

W tegoroczną majówkę wybraliśmy się na drugi koniec Polski nad ukochane polskie morze. Celem podróży stał się Słowiński Park Narodowy, a konkretnie miejscowość o wdzięcznie brzmiącej nazwie Smołdziński Las. Jak się okazało był to strzał w dziesiątkę.

W skład SPN wchodzi Mierzeja Łebska, Nizina Gardeńsko – Łebska oraz jeziora: Łebsko, Gardno, jezioro Dołgie Wielkie i Dołgie Małe. To również przepiękne lasy, bagna, łąki, torfowiska i ruchome wydmy.

Jako, że mieszkaliśmy tuż obok Czołpina postanowiliśmy odwiedzić najpierw znajdującą się tu latarnię morską. Obiekt usytuowany na wysokości 55 m n.p.m. jest udostępniony dla zwiedzających od 1994 r.

Nie mogło nas zabraknąć i na Wydmie Czołpińskiej, jednego z dwóch udostępnionych zwiedzającym terenów wydmowych SPN. Piaskowe góry zrobiły na nas olbrzymie wrażenie.

Niczym na pustyni, mijaliśmy kolejne piaskowe formacje, wyczekując aż naszym oczom ukaże się błękit morza. Warto wspomnieć, że znajdują się tu jedne z najpiękniejszych polskich plaż – szerokie, piaszczyste i nie uczęszczane tak często jak plaże w znanych nadmorskich kurortach.

W okolicach Łeby znajduje się (najbardziej znana) Wydma Łącka, do której można dostać się meleksową taksówką. Jej wysokość to ok. 30 m.

Często zdarzało się, że byliśmy jedynymi ludźmi na plaży a podczas całodziennych wędrówek mijaliśmy zaledwie kilka osób. Najbardziej zaskakującym spotkaniem było jednak zaobserwowanie bobra, pluskającego się w Bałtyku i wylegującego się na plaży – tego się zupełnie nie spodziewaliśmy!

Oczywiście nie mogło zabraknąć także zabaw na piasku. Nie zdążyliśmy co prawda zbudować zamku, ale w końcu „co się odwlecze, to się nie uciecze” 🙂

Warto wspomnieć, że oprócz pieszych wędrówek brzegiem morza, Słowiński Park Narodowy to idealne miejsce dla rowerzystów. Mały ruch samochodowy oraz duża ilość szlaków rowerowych sprzyjają wszystkim miłośnikom dwóch kółek.

Poza samym morzem i cudownymi plażami, SPN to również ogrom pięknych lasów i torfowisk. Będąc na miejscu na początku maja warto odwiedzić wieś Kluki, gdzie w Skansenie – Muzeum Wsi Słowińskiej odbywa się impreza folklorystyczna o nazwie „Czarne Wesele”.

W Klukach znajduje się punkt widokowy nad jeziorem Łebsko. Można stąd obserwować wiele gatunków ptaków lub zwyczajnie nacieszyć się ciszą i pięknym widokiem. Pod względem powierzchni jest to trzecie co do wielkości jezioro w Polsce.

Nad samo Łebsko prowadzi drewniany pomost zwieńczony zadaszonym miejscem z ławeczką.

Dotarliśmy też nad jezioro Dołgie Duże, obok którego przebiega czerwony szlak turystyczny. W jego południowej części znajduje się punkt widokowy, chętnie odwiedzany przez przyjezdnych.

Oprócz nas, obszar Słowińskiego Parku Narodowego upodobały sobie liczne bociany i żurawie. Jadąc samochodem często mijaliśmy takie właśnie widoki.

Co wieczór czekało na nas nowe przedstawienie podczas zachodu słońca. Co wieczór inne, nasycone kolorami i magiczne. Do domu przyjechaliśmy naładowani energią wiedząc jedno – jeszcze się tu pojawimy!

Dodaj komentarz