28 km marszu, czyli w drodze na Turbacz i z powrotem

W poszukiwaniu prawdziwej zimy tym razem wybraliśmy się na Turbacz. Wyruszyliśmy wcześnie rano z Lubomierza, by jak się potem okazało, przejść tego dnia aż 28 km. Czy było warto? Jak najbardziej!

Dzień okazał się słoneczny a trasa łagodna. Nie można było wymarzyć sobie lepszych warunków. Zima uśmiechała się zalotnie poruszając czubkiem zaśnieżonych wierzchołków.

Skrzyp skrzyp skrzypi śnieg pod stopami, a widoki cieszą nas z każdym krokiem coraz bardziej. Po drodze mijamy bałwana, który pilnuje pobliskich terenów. Śmiejemy się bez powodu jak dzieci. Tak niewiele potrzeba nam do szczęścia.

„Brnąc powoli przez zaspy, odkrył z przyjemnością, że spośród wszystkich sposobów odzyskania spokoju ducha, jakich ostatnio poszukiwał, bezszelestnie padający śnieg jest najelegantszy i najskuteczniejszy.” ( Mark Helprin)

A więc czy istnieje lekarstwo na zimową chandrę? Polecamy spacer po śniegu. Spacer przez zaspy. Przed siebie. I do siebie. Z najbliższą sercu osobą tuż obok.

2 thoughts on “28 km marszu, czyli w drodze na Turbacz i z powrotem

Dodaj komentarz